czwartek, 14 maja 2009

sukieneczka

Sukienki, sukieneczki, tuniki... bardzo to lubię! Mogłabym w sukienki ubierać się cały czas, no prawie, nie zapominajmy oczywiście o wygodnych dresach. W sumie nie wiem co napisać. Sukienka tą kupiłam już w zeszłym roku , albo nawet dwa lata temu, bardzo ją lubię. Legginsy są z odzysku. Najpierw były rajstopami. Za małymi, złapałam więc za nożyczki i moimi nikłymi zdolnościami krawieckimi zrobiłam z nich legginsy, bo szyć każdy może, czasem trochę lepiej, czasem trochę gorzej! Moje stworzenie leginsów z szyciem to w sumie nie ma nic wspólnego, ale tak jakoś mi się skojarzyło.

bluzka z kołnierzykiem - house
sukienka - H&M
legginsy - nie mam pojęcia
marynarka - kupiona w realu, ale widziałam ją też kiedyś w 'Ups!'
trampki - miejscowy ryneczek, moja najlepsza inwestycja - 15 PLN, a jakie wspaniałe! pasują niemalże do wszystkiego, są wygodne i solidne jak na trampki, nic dodać, nic ująć!

1 komentarz:

  1. Masz bardzo zgrabne nogi-idealne do wszelkich legginsów i zakolanówek.Zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń