niedziela, 24 maja 2009

No i jestem, jestem niezdecydowana!

No i jestem! Przerwa miała być tylko na weekend, lecz z weekendu zrobił się cały weekend. Niestety. Mam zdjęcie, w miarę stare, tak żeby pasowało, do reszty staroci. Robione było chyba na początku maja. Golfik od mamusi, która po roku noszenia stwierdziła, że to jednak nie jest kolor dla niej.
No i jeszce ! Jutro wyjeżdżam, na tydzień. Oczywiście zdjęcia będą robione codziennie, ale z dostępem do internetu licho, więc wstawię je w swoim czasie. Życzcie mi powodzenia, nie wiem do kogo się zwracam, może do każdego kto tu zajrzy, o ile ktoś taki będzie :)


bluzko golf - od mamy
spódniczka - H&M
rajstopy - nie mam pojęcia
trampki - ryneczek
torebka - prezent na Boże Narodzenie

piątek, 15 maja 2009

American school and american boys


Mam ławki niczym z amerykańskich filmów i przyznasz szczerze jestem tym bardzo podekscytowana. Uczę się w nich już prawie dwa lata, ale jeszcze chyba nie wyraziłam do końca swej fascynacji nimi. Może nie są przewygodne i praktyczne, ale uwielbiam mieć w nich lekcje, no zależy które. Ubrana dzisiaj byłam również (mam taką nadzieję) na styl dziewczyn w amerykańskich szkołach, a raczej na styl przyjaciółek głównych bohaterek. To pełni wszystkiego brakuje jeszcze tych boys, ale za dużo nie należy wymagać. Biała bluzka pod spodem ma już ze sto lat, ale i tak ją zakładam pod coś czasem, gdy wierzchnia bluzka ma za duży dekold. Zaś ta wierzchnia niebieska podkoszulka w prążki, paseczki, nie wiem jak określić pochodzi z tesco i też ją lubię, choć bardzo rzadko noszę. Spodnie miałam na sobie ostatni raz dwa lata temu, gdyż potem zupełnie wyszły z mody, bo zastąpiły je rurki i spodnie proste, a że czułam się w nich jak odmieniec, leżały na dnie szuflady. Teraz postanowiłam z tym skończyć i je włożyłam. O dziwo, były dobre, nogawki dalej za długie, więc wszystko po staremu, ale czułam się w nich odmłodzona, wspomnienia sprzed dwóch lat wróciły. Było miło i sympatycznie. jestem wypoczęta, pomimo zmęczenia, dzięki udanemu wieczorowi z przyjaciółką. Czuję się jakby była dziś sobota, ale szczypię się z uśmiechem, bo sobota dopiero jutro. Chcę wakację. Ale będę już niedługo, już całkiem niedługo.

biała koszulka - nie pamiętam, choćby mi nawet ktoś uszy przyrzasnął
niebieska podkoszulka - tesco
biały sweterek - troll
spodnie - bright star
buty - ryneczek
torebka - biedronka

czwartek, 14 maja 2009

sukieneczka

Sukienki, sukieneczki, tuniki... bardzo to lubię! Mogłabym w sukienki ubierać się cały czas, no prawie, nie zapominajmy oczywiście o wygodnych dresach. W sumie nie wiem co napisać. Sukienka tą kupiłam już w zeszłym roku , albo nawet dwa lata temu, bardzo ją lubię. Legginsy są z odzysku. Najpierw były rajstopami. Za małymi, złapałam więc za nożyczki i moimi nikłymi zdolnościami krawieckimi zrobiłam z nich legginsy, bo szyć każdy może, czasem trochę lepiej, czasem trochę gorzej! Moje stworzenie leginsów z szyciem to w sumie nie ma nic wspólnego, ale tak jakoś mi się skojarzyło.

bluzka z kołnierzykiem - house
sukienka - H&M
legginsy - nie mam pojęcia
marynarka - kupiona w realu, ale widziałam ją też kiedyś w 'Ups!'
trampki - miejscowy ryneczek, moja najlepsza inwestycja - 15 PLN, a jakie wspaniałe! pasują niemalże do wszystkiego, są wygodne i solidne jak na trampki, nic dodać, nic ująć!

środa, 13 maja 2009

To znowu ja, znowu niezdecydowana

Czy bycie niezdecydowanym jest dobre? Poniekąd. Ale teraz będzie o czymś innym. Właśnie wyjawiłam wszystko co mnie dręczyło przez ostatnie półtora miesiąca. Czy czuję się z tym dobrze? Powinnam, ale tak nie jest. I tak uważam jednak, że szczerość jest bardzo ważna, lecz czy najważniejsza? Pomimo pozorów nie. Najważniejsza jest miłość. Może ktoś uważać, że piszę bzdury, ale mnie nie chodzi o miłość kobiety i mężczyzny, czy pary, lecz o miłość między rodziną i przyjaciółmi, to oni dają nam siłę, a siła daje nam życie. drobne przekrętki, kłamstewka to nie jest coś dobrego, ale ze szczerością też nie przesadzajmy. W ogóle, w życiu potrzebny jest umiar, bo gdyby czegoś było choć odrobinę za dużo, wszystko mogłoby się zawalić, a i bez tego każdy ma masę problemów. Może i piszę głupio, bez sensu. Piszę co myślę, myślę co czuję. Może źle robię pisząc w blogu szafiarskim o takich rzeczach, ale ja uważam, że to się łączy. Teraz, w obecnej erze ubranie jest naszą wizytówką, fakt nie ocenia się po wyglądzie, ale to też jest ważne, ubranie może nas odzwierciedlać, albo po prostu sprawiać nam przyjemność. W moim przypadku zdecydownie przeważa to drugie.
Zdjęcie rbione jakiś czas temu, ale znowu nie aż tak dawno, dopiero teraz zauważyłam tą plamę na sweterku, no trudno, niech sobie będzie, bez niej nie byłoby być może równowagi... żartowałam ;)

czarna spudniczka - bomba - sklep zwany "chińczyki"
rajstop- ekhm... chyba ze sklepu za rogiem
zakolanka - C&A (tak mi się kojarzy)
tramki - ryneczek
długi niebieski sweter-house
czarny sweter - od mamy
szalik - też od mamy
czarna, sztruksowa torba... no, też po mamie, jak dużo innych uroczych rzeczy
opaska- a jakieś stoisko na mieście

wtorek, 12 maja 2009

Niezdecydowana

Tak to już jest, jedni wiedzą czego chcą, inni wiedzą, ale nie wiedzą, że wiedzą, jeszcze inni nie wiedzą, a niektórzy się w tym gubią. No, ale ja chyba wiem. Po prostu jestem niezdecydowana. Wiele razy chciałam być zdecydowana, ale usilne do tego dążenia, jeszcze bardziej mnie zmylały, więc postanowiłam dać sobie spokój. Jestem jaka jestem, z pozoru zdecydowana, z własnym stylem, wszystko tak, ale tak naprawdę, bardzo często zmieniam zdanie, albo chcę zmienić zdanie, tylko potem nie jestem pewna czy, aby na pewno rzeczywiście chcę to zdanie zmienić. Bo przecież, żeby mieć własne zdanie trzeba się napracować, nagłowić, namyśleć. I potem tak wszystko to rzucać? I zmieniać? Bez sensu. A może wcale nie. Może jest sens. W każdym razie miałam krótko napisać dlaczego niezdecydowana, no ale jak widać, rozważania poszły górą i dlaczego niezdecydowana, nie umiem wytłumaczyć. Po prostu jestem chyba niezdecydowana. A może nie?
No, ale miało być o szafie. Moja szafa też jest niezdecydowana, lecz słuchając opinii innych jest nieco elegancka. Mój charakter, który stworzony jest do dyskusji, automatycznie przyjmuje przeciwne stanowisko, a więc jako pierwszy wstawię zestaw jak najbardziej odbiegający od eleganckości. W tych spodniach zostałam nazwana Ferdynadem Kiepskim, bo podono przypominają jego kalesony. Też mi porównanie, ja tak nie uważam.

spodnie a la kalesony - New Yorker
trampki - miejscowy ryneczek
torebka ze skóry - mamy, z młodości
biała koszulka - H&M
czerwony bluzko-sweterek-Ravel
szalik-nie wiem skąd