środa, 13 maja 2009

To znowu ja, znowu niezdecydowana

Czy bycie niezdecydowanym jest dobre? Poniekąd. Ale teraz będzie o czymś innym. Właśnie wyjawiłam wszystko co mnie dręczyło przez ostatnie półtora miesiąca. Czy czuję się z tym dobrze? Powinnam, ale tak nie jest. I tak uważam jednak, że szczerość jest bardzo ważna, lecz czy najważniejsza? Pomimo pozorów nie. Najważniejsza jest miłość. Może ktoś uważać, że piszę bzdury, ale mnie nie chodzi o miłość kobiety i mężczyzny, czy pary, lecz o miłość między rodziną i przyjaciółmi, to oni dają nam siłę, a siła daje nam życie. drobne przekrętki, kłamstewka to nie jest coś dobrego, ale ze szczerością też nie przesadzajmy. W ogóle, w życiu potrzebny jest umiar, bo gdyby czegoś było choć odrobinę za dużo, wszystko mogłoby się zawalić, a i bez tego każdy ma masę problemów. Może i piszę głupio, bez sensu. Piszę co myślę, myślę co czuję. Może źle robię pisząc w blogu szafiarskim o takich rzeczach, ale ja uważam, że to się łączy. Teraz, w obecnej erze ubranie jest naszą wizytówką, fakt nie ocenia się po wyglądzie, ale to też jest ważne, ubranie może nas odzwierciedlać, albo po prostu sprawiać nam przyjemność. W moim przypadku zdecydownie przeważa to drugie.
Zdjęcie rbione jakiś czas temu, ale znowu nie aż tak dawno, dopiero teraz zauważyłam tą plamę na sweterku, no trudno, niech sobie będzie, bez niej nie byłoby być może równowagi... żartowałam ;)

czarna spudniczka - bomba - sklep zwany "chińczyki"
rajstop- ekhm... chyba ze sklepu za rogiem
zakolanka - C&A (tak mi się kojarzy)
tramki - ryneczek
długi niebieski sweter-house
czarny sweter - od mamy
szalik - też od mamy
czarna, sztruksowa torba... no, też po mamie, jak dużo innych uroczych rzeczy
opaska- a jakieś stoisko na mieście

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz